Michał Stangel

Strefa kultury, Katowice
(Architektura - Murator 12/2014)

Na Górnym Śląsku tereny poprzemysłowe są w różny sposób przywracane miastu. Na wielu powstały centra handlowe (na przykład Silesia City Center w miejscu kopalni Gottwald), na innych parki technologiczne i strefy aktywności gospodarczej (choćby Centrum Edukacji i Biznesu Nowe Gliwice, „A-m” 6/09, 7/13), jeszcze inne służą rekreacji (jak zabrzańska Kopalnia Guido) czy kulturze (największa w Polsce prywatna galeria sztuki Szyb Wilson w budynkach byłej KWK Wieczorek). W tym kontekście katowicka Strefa Kultury jest niewątpliwie spektakularnym osiągnięciem rewitalizacji. Na terenie dawnej kopalni Katowice na ukończeniu są trzy wybitne obiekty użyteczności publicznej: centrum kongresowe (proj. JEMS Architekci), siedziba Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia (proj. Konior Studio) oraz Muzeum Śląskie (proj. Riegler Riewe Architekten, „A-m” 3/14, otwarcie: 2015). Ich projekty wyłonione zostały w międzynarodowych konkursach, a łączna wartość budowy to blisko miliard złotych.

Strefę Kultury dobrze widać z okien Sky Baru na ostatnim piętrze najwyższego w Katowicach wieżowca Altus. To obszar ok. 40 hektarów pomiędzy Spodkiem, aleją Roździeńskiego i parkiem Boguckim. Prawie połowę tego terenu zajmują dziś wspomniane już gmachy kultury, a resztę układ drogowy, parkingi oraz prywatne działki inwestycyjne. W studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta te ostatnie przeznaczone są pod intensywną zabudowę mieszkaniowo-usługową i wielofunkcyjną. Na razie spacer po Strefie Kultury budzi mieszane uczucia. Budynki są równie imponujące z bliska, jak były z daleka. Teren wokół nich wykończono wysokiej jakości materiałami. Ale brakuje ludzi, brakuje przyjaznej przestrzeni; powiązań pieszych czy rowerowych. I tu wracamy do szerszego kontekstu, do urbanistyki. Dla tego obszaru nie uchwalono planu miejscowego. Wygląda na to, że nie było też spójnej wizji kształtowania go jako części miasta. Kilka lat temu prace nad taką koncepcją na zlecenie miasta prowadziło katowickie biuro Franta i Franta, ale zostały one przerwane. Następnie masterplan przygotowała gliwicka pracowania P.A. NOVA, która w 2005 roku wygrała konkurs studialny na koncepcję programowo-przestrzenną Muzeum Śląskiego. Plan ten wykorzystano częściowo przy tworzeniu układu komunikacyjnego Strefy Kultury, ale nie przełożył się on na ukształtowanie dogodnych ciągów pieszych powiązanych z otoczeniem czy sekwencji przestrzeni publicznych. W najbliższym sąsiedztwie nie ma też funkcji, które służyłyby ludziom na co dzień. Katowicka Strefa, złożona z wolno stojących obiektów kultury otoczonych infrastruktura drogową, zgodna jest póki co z przebrzmiałą, modernistyczną zasadą strefowania. Być może jednak budynki staną się impulsem do rozwoju tego fragmentu miasta. W Katowicach istnieje wiele przykładów miejsc odbiegających od kanonów zrównoważonej urbanistyki, a mimo to oswojonych przez ludzi. Plac przed Spodkiem tętni życiem podczas imprez masowych, jak niedawne mistrzostwa świata w siatkówce, przestrzeń przed pomnikiem Trudu Górniczego upodobali sobie deskorolkowcy. Na terenie Strefy Kultury od kilku lat odbywa się festiwal Tauron Nowa Muzyka, który na parę dni sierpnia przyciąga rzesze mieszkańców. Pozostaje mieć nadzieję, że w przyszłości powstanie tu nie tylko nowa „strefa”, ale żywa dzielnica Katowic.